Chwalić, czy nie? Jak to w końcu jest?

Lubicie jak ktoś Was docenia? Chwali Was? Ja bardzo. Chyba większość tak ma. A chwalicie swoje dzieci? Mówicie im, że narysowały coś pięknie, albo cudownie zaśpiewały? Jestem pewna że tak. Opowiem Wam więc o pewnych badaniach, które mówią, jak powinniśmy to robić, aby nie wyrządzić dzieciom krzywdy. Ja staram się chwalić chłopców codziennie. Do niedawna myślałam, że to sprawi, że zachęcę ich tym do działania, że będą z siebie dumni, a to będzie prowadzić do tego że będą się starać jeszcze bardziej. Nie widziałam w tym nic złego i nawet wtedy jak ktoś mówił, że chwaląc tak dzieci wychowam małych Narcyzów nic sobie z tego nie robiłam. Przecież chwaląc wyrażam swoją miłość do nich. Nie do końca miałam rację, a uświadomiłam to sobie kiedy przeczytałam o badaniach Carol Dweck i Claudii Mueller oraz po lekturze „Życia wysłuchanego” S. Grosza. Potem rady te wcieliłam w życie i okazało się że są bardzo trafne.
Kiedyś panował pogląd, że chwaląc za wszystko dzieciaki, pielęgnujemy w nich cechy narcystyczne. Brak chwalenia miał powodować, że jako dorośli będą bardziej odporni na niepowodzenia i lepiej poradzą sobie przez to w życiu. Okazuje się jednak, że nie do końca miało to swoje uzasadnienie. Rozmawiałam niedawno ze swoją znajomą, która jest szkolnym pedagogiem. Powiedziała ona że jako dziecko była bardzo rzadko chwalona. Już na studiach miało to swoje odbicie. Podczas jednych z ćwiczeń, studenci mięli po kolei za zadanie wstać, pojedynczo wyjść na środek auli i opowiedzieć o swoich pozytywnych stronach . I wiecie co, ona nie potrafiła tego zrobić, ponieważ kiedy była dzieckiem nie otrzymała informacji- „jesteś super, potrafisz wspaniale robić to i to”. Poprzez brak pochwał, rodzice spowodowali pojawienie się u niej braku pewności siebie. Chwaląc bowiem budujemy poczucie własnej wartości u dziecka, oraz wskazujemy jego mocne strony.
Dziś jest odwrotnie. Dzieci chwalone są za każdą najmniejszą rzecz, najmniejsze osiągnięcie. Czy słusznie? Przede wszystkim ważne jest aby robić to prawidłowo…
1. Chwalmy za wysiłek, jaki dziecko włożyło w nauczenie się czegoś, narysowanie, albo wykonanie zadania, ale nie za rezultat jaki otrzymało. Dlaczego? Ponieważ maluch będzie bał się podjąć trudnego zadania z obawy, że mu nie sprosta,a więc nie sprosta Twoim wymaganiom, a za to z kolei nie otrzyma pochwały. Po drugie po co ma rysować któryś tam z kolei piękny obrazek, skoro poprzednie były cudowne-przestanie się zatem starać, udoskonalać, bo i tak wszystko co zrobi spotka się z Twoją pochwałą. Testowałam to na Arbuziaku- nie byłabym sobą gdybym tego nie zrobiła. I wszystko się zgadza. Nawet jeśli dziecku nie uda się czegoś zrobić, pochwal go za to że się starało. Powiedz, że widziałeś jak dużo pracy w to włożyło. Pamiętaj nie ważny jest rezultat, a wysiłek.
2. Chwal nawet za drobne rzeczy, one też są ważne. To taka metoda małych kroków. U nas wyglądało to tak, że jak Marcinek nie chciał odrabiać lekcji i siadał tylko na chwilę a po 5 minutach biegł się bawić, wtedy go wołałam, on wracał i wtedy mówiłam: „Bardzo mi się podoba, że kiedy przypominam Ci o pracy domowej od razu biegniesz i rozwiązujesz zadania”. Z czasem dzięki temu spędzał na zrobieniu zadania nawet pół godziny co w jego przypadku uważam za sukces.
3. Nie używaj ogólników typu- fajnie, super. Chwal opisowo, np. „Widzę, że potrafisz pięknie sprzątać swój pokój, równiutko ułożyłeś na półce wszystkie swoje książeczki. Jestem z Ciebie dumna.”

4. Chwaląc zwróć na dziecko uwagę, wykaż autentyczne zainteresowanie– nie mów, że pięknie ulepiło zwierzątko z plasteliny nawet na nie nie spoglądając. Jeśli zajęta czymś innym zostaw to na chwilę, spójrz na dziecko, pokaż mu że jesteś nim zainteresowana, obejrzyj co chciało Ci pokazać. Zapytaj np. jak udało mu się to zrobić, jak do tego doszło. Wyobraź sobie teraz taką sytuację- kupiłaś sobie nową seksi kieckę, ubrałaś do niej ekstra szpilki. Odpicowana zalotnie rzucasz w stronę męża: „I jak kochanie wyglądam?” A on nie odrywając nosa od gazety odpowiada znudzonym tonem: „fajnie skarbie„. Nie muszę chyba komentować jak się wtedy czujesz.
Dzieci potrzebują naszej uwagi i kropka.

5. Nie chwal dosłownie za wszystko. Ale też nie krytykuj. Wykaż wtedy trochę dyplomacji i delikatności. Jeśli nawet obrazek jest… no umówmy się daleki od dzieł Picassa, na pytanie czy ładnie coś narysowałem, odpowiedz, że mógłbyś jeszcze popracować nieco nad oknami domku, czy dokładniejszym pokolorowaniem, zapytaj czego brakuje jeszcze temu pieskowi, ale podkreśl że doceniasz to że się stara.
6. I jeszcze jedno, pamiętaj, że chwalenie dziecka to nie dowartościowywanie siebie. Psychoanalityk Stephen Grosz w książce „Życie wysłuchane” pisze że często po to chwalimy własne dzieci aby pokazać innym dookoła jakimi cudownymi rodzicami jesteśmy.

Advertisements

3 thoughts on “Chwalić, czy nie? Jak to w końcu jest?

  1. Niestety łatwo zapomnieć o chwaleniu. Zwłaszcza, kiedy dziecko jeszcze nie umie samo zwrócić na siebie uwagi: „narysowałam konia!” czy coś… Kiedy ładnie się bawi, kiedy jest grzeczne, kiedy jest otwarte na gości… przyjmujemy, że to takie naturalne. To potrzebny wpis. Ja jak się zorientowałam, że rzeczywiście ma to wpływ na pewność siebie w przyszłości, zaczęłam zauważać te drobne rzeczy… jak wysiłek. Najprościej nam zapomnieć o chwaleniu, kiedy dziecku coś się nie uda, mimo że próbowało. Albo gdy próbowało i efekt jest mizerny. Od kiedy to spostrzegłam, zawsze chwalę własnie wysiłek. A efekt? Ten pomijam, wyolbrzymiając zasługi wysiłku i wielu prób.

    No i jeszcze coś, co mi doradziła psycholog: chwalić konkretnie. Dziecko długo nie rozumie co znaczy, że jest grzeczne. Powinno się chwalić za konkret: co się nam podoba w tym, co zrobiło dziecko, żeby wiedziało, co mamy na myśli i mogło to powtórzyć.

    Pozdrawiam!
    /www.obywatelkamatka.blogspot.com/

    Lubię

    1. Dokładnie tak, dobrze sformułowana pochwała jest twórcza, napędza do działania. Trochę jest taką zachętą po więcej-ja tak to widzę. A wysiłek…dla mnie to właśnie on jest najważniejszy, to że dziecko się stara. To nic że czasem nie wychodzi, rezultat przyjdzie z czasem.Ważne aby dziecka nie zniechęcić.Kurcze dopóki się w to nie wgłębiłam nie wiedziałam że to aż tak ważne. Pozdrawiam Obywatelko Matko! 🙂

      Lubię

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s