Grzechy główne matki

Dzisiaj o tym jak się zaniedbałam.
I nie tylko siebie. Rodzinę też. I przyjaciół. Jak szybo zapomniałam o sobie w tym całym ferworze matczynej radości  związanym z pojawieniem się na świecie dziecka. Ale po kolei. Od razu mówię, że nie zrozumie tego wpisu ten kto dzieci nie posiada.
Ostatni rok przyniósł wiele zmian. Na świat przyszedł Jaś, a to sprawiło, że życie naszej rodziny stanęło na głowie. Powstała nowa rzeczywistość, którą na nowo musieliśmy ogarnąć i nauczyć się w niej żyć. Mój dzień wyglądał mniej więcej tak, że budziliśmy się o 6.00, potem były dzieci, dzieci i…dzieci. I tak do wieczora, kiedy to padałam na twarz, zmęczona wszystkim dookoła. Następny dzień nie różnił się niczym od poprzedniego. Czas, który kiedyś poświęcałam sobie wyparował gdzieś bezpowrotnie. Zaniedbałam się. Chodziłam w dresach, wypchanych getrach, upapranych w zupkach bluzkach. Zresztą pisałam już Wam kiedyś o tym. Nogi goliłam tylko od wielkiego dzwonu. Paznokcie lakieru też nie widziały nie grama. Na głowie pojawiły się odrosty, a kąpiel ograniczała się do krótkiego prysznica. Miałam czasem przypływy chęci zakupowych, ale gdy już nawet jakimś cudem udało mi się na nie wyskoczyć zamiast seksownej sukienki kupowałam 3 torby ubranek dla maluchów, smoczki, kaszki itp. Dziś jak na to patrzę, wydaje mi się że zatraciłam w tym swą kobiecość. Poświęciłam się do tego stopnia roli matki, że zapomniałam o swoich potrzebach. Ciuchy miały być tylko wygodne. Seksi staniki z fiszbinami poszły w kąt na rzecz zabudowanych po szyję biustonoszy do karmienia. Odpuściłam wszelakie diety- jadłam czekoladę tabliczkami. Czasem zastanawiam się jak wytrzymał ten czas ze mną pan Tata. Chyba mnie jednak musi bardzo kochać 🙂

No i Marcinek…no właśnie, jego też, choć ciężko mi się do tego przyznać trochę zaniedbałam. Kiedy jeszcze był sam, poświęcałam mu max. mojego czasu. Od rana do wieczora miał mnie tylko dla siebie. Kiedy pojawił się jego brat siłą rzeczy ten czas musiałam podzielić na ich dwóch i choć nadal bardzo się staram to mam świadomość tego, że ma on mnie czasem trochę za mało. I mimo tego, że robię wszystko aby nie dać mu odczuć, że tak jest to czasem muszę mu odmówić np. niekiedy wieczornego czytania, bo zdarza się tak że Jasiek jakimś cudem jeszcze nie śpi, jest marudny i muszę się nim zająć. I choćbym chciała się wtedy rozdwoić jestem zmuszona któremuś powiedzieć, że podejdę do niego…ale za chwilę. Na szczęście mija prawie rok i wszystko wraca na właściwe tory. Nie chodzę już w rozciągniętych ubraniach, robię też coś dla siebie- zaczęłam prowadzić bloga, który jest w pewnym sensie moim „trzecim dzieckiem”, więcej czasu spędzam z panem Tatą, a i opieka nad Jaśkiem jest łatwiejsza, więc mogę więcej uwagi poświęcić na nowo Marcinkowi. Mam też w planach realizację swoich pasji, ale o tym na razie ćśśśś…kiedyś Wam opowiem 🙂

Advertisements

One thought on “Grzechy główne matki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s