Spowiedź matki- nie jestem matką idealną.

Wokół, matki prześcigają się w tym która jest lepsza. Ta jest eko, słoiczków nie podaje, co dzień gotuje na parze potem blenduje itd. Inna pierze tylko w orzechach. Kolejna nie włącza dziecku tv, bo telewizja ogłupia, a jeszcze inna uczy czytać swoją 1,5 roczną pociechę.  Każda chce być naj. Wszystkie idealne, zawsze zadbane, domy czyściutkie, tylko dzieci i one same w tej „lepsiejszości”  jakby trochę mniej w tym wszystkim szczęśliwe. Te wszystkie opinie sprawiają, że staramy się im dorównać, nie przyznajemy się często do chwil słabości, boimy się krytyki i oceny że jesteśmy złymi matkami. Jak tak teraz piszę, dochodzę do wniosku, że trochę same jesteśmy sobie temu winne. Przez dążenie do dorównania innym zatracamy radość jaką można czerpać z macierzyństwa. Szybko dopadają nas wyrzuty sumienia, że od czasu do czasu zamiast zajmować się dzieckiem wysłałyśmy sms, na obiad była mrożonka, albo leżałyśmy z maluchem pół dnia w łóżku oglądając bajki. A wiecie jak jest u nas?

Czasem mam wszystkiego dość. Arbuziaki zakatarzone, albo ząbkujące, albo ja jakaś niewyraźna. Najchętniej wtedy uciekłabym wtedy na koniec świata, by na chwilę odpocząć. Właściwie to ten koniec świata to jakieś małe zakupy, albo kosmetyczka. Pokój wygląda nieraz tak jakby przeszedł przez niego huragan. Np. tak było wczoraj. Zabawki rozrzucone na całym dywanie, klocki piętrzące się pod łóżkiem, książeczki rzucone w kąt, a dzieci usmarowane farbkami plakatowymi. Ktoś by rzekł: „Co z Ciebie za matka?” Ano taka, która pozwala dzieciom na zabawę na całego, bawi się z nimi, śmieje i zachowuje przy tym jak one. Razem z nimi maluje stopy plakatówkami, potem robiąc z nich stempelki i inne arcydzieła. Taka która czasem odpuszcza, wrzuca na luz, robi dzień przerwy od sprzątania i gotowania. Która w takie właśnie dni,  włącza tv albo laptopa i ogląda ulubiony serial. Taka która nie biega cały dzień ze szmatą i mopem, nie spina się, że któreś dziecko coś rozlało, czy rozsypało okruszki na dywanie. Taka która czasem ma chwilę słabości i zwyczajnie się rozkleja na widok małych stópek.  Całuje je godzinami bez opamiętania. A także taka, która pół dnia tańczy i śpiewa, bo z maluchami tworzą bal. Oraz taka, która czasem pozwala zjeść całą tabliczkę czekolady, żelki i jeszcze to wszystko popić Colą. Taka, która czasem cały dzień chodzi w piżamie i pozwala na to dzieciom, bo trwa piżama party. I może się to komuś wydać dziwne, może mnie krytykować i oceniać. Ale jestem tylko człowiekiem, moje macierzyństwo to dar i przyjemność. I liczy się dla mnie tylko jedno- to, że Arbuziaki są najszczęśliwsze pod słońcem, że paradoksalnie taka matka-trochę może zakręcona, to ich największy przyjaciel oraz że możemy spędzać ze sobą całe dnie i sycić się każdą minutą. Nie żałuję żadnej chwili tak spędzonej. Jestem przede wszystkim mamą, ale też kobietą i dzięki takiemu luźnemu podejściu udaje mi się nie zwariować i czerpać ogromną satysfakcję z tego kim jestem. Może nie  dla wszystkich jestem  matką idealną, ale jestem matką kochającą, spełnioną i szczęśliwą, taką która jest całym światem dla swoich dzieci. Taką która miewa czasem jak każdy gorsze dni i mówię o tym głośno, również Arbuziakom i nie ma w tym nic złego.

 

Reklamy

4 thoughts on “Spowiedź matki- nie jestem matką idealną.

  1. To cudownie, że czujesz się spełnioną mamą, ale skoro nie chcesz być oceniana to sama nie oceniaj innych (mam na myśli pierwszy akapit), może tamte mamy tez czują się szczęsliwe w swoi, wybranym przez siebie modelu macieżyństwa i to wcale nie oznacza, że tamci są mnie szczęsliwi od |Ciebie. Przemyśl to.

    Lubię to

    1. Zgadzam się z Tobą w zupełności,ale zdaje się że mówimy o dwóch grupach kobiet.Pierwsza to ta gdzie mama robi obiadki itd,bo chce,uważa to za słuszne,robi tak i jest szcześliwa.Ale jest tez druga grupa,w której mamy starają się to robić tylko dlatego aby nie byc gorszymi od innych,aby nie zostać ocenionymi w sposob negatywny,np. przez matkę,teściową,sąsiadkę,które „wiedzą lepiej” i tak naprawdę doprowadzają do frustracji tejże mamy.Nie miałam na celu oceniać.

      Lubię to

  2. Witam, Kiedyś zaliczałam się do tego grona, dziś odpuszczam 😉 Po latach nauczyłam się tej trudniej sztuki, choć bywają dni, w których jeszcze łapię się na nakręcaniu – na szczęście już coraz rzadziej 😉 Łatwiej i przyjemnie mi się żyje, kiedy to co robię jest w zgodzie ze mną.
    Pozdrawiam.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s