Czym skorupka za młodu…

Tak na fali Walentynek, aby nie przesłodzić, powstał post taki ot refleksyjny. Przyznajcie się- narzekacie czasem na swoich mężczyzn-mężów, chłopaków, partnerów? Że skarpetki porozrzucane, że sprzątać by mogli częściej, częściej kwiaty przynosić? Pół biedy jeśli tylko o to chodzi, a nie co gorsza o imprezowanie, gdy Wy same z dzieckiem w domu tkwicie lub o co inne jeszcze. I tak sobie myślę, że to od nas-Matek- tylko zależy jakich synów wychowamy, jakimi mężami będą kiedyś dla swoich żon, czy będą o nie dbać, zabiegać, czy będą je różami obsypywać- nie tylko od święta, dziećmi się zajmować, w chorobie wspierać i obiady gotować. Spójrzmy prawdzie w oczy, jeśli nasz malutki syneczek nie nauczy się po sobie sprzątać zabawek, a Ty droga Matko będziesz na każde jego skinienie, a wyrastał będzie w atmosferze, że to wszystko mu się najzwyczajniej w świecie przecież należy, jako dorosły mężczyzna będzie wykazywał te same cechy. Skąd ma bowiem wiedzieć, że żonie trzeba pomagać, skoro nikt go tego nie nauczył? Według mnie takie nadmierne pomaganie dzieciom, wyręczanie ich w sytuacjach, w których z całą pewnością poradziłyby sobie same to uczenie ich niezaradności i wychowywanie życiowych wygodnisiów i fajtłapów. To żaden objaw miłości, kiedy zatroskana i nadgorliwa matka dajmy na to odrabia za dziecko prace domowe. To krótkowzroczne myślenie jest najprostszą receptą abyśmy wychowały synów, na które w przyszłości narzekać będą ich własne żony, jak my  nie raz narzekamy na naszych ślubnych. Zaszczepmy w dziecku od początku, że kobietę trzeba szanować, wspierać ją i współuczestniczyć z nią w obowiązkach. Pokażmy, że obiad nie gotuje się sam, zaprośmy do wspólnego pichcenia. Niech potrafi nie tylko wodę sobie sam ugotować, niech poczuje że robi coś ważnego, że zrobienie sobie kanapki to nie ujma. Niech pozbiera ulubione klocki i autka, którymi się bawił. Wyznacz mu małe codzienne zadania, to nauczy go obowiązkowości. Pokażmy jak bardzo cieszymy się z drobnych rzeczy, jaką radość sprawiają nam przyniesione przez niego kwiaty. Nauczmy, żeby pomagał koleżankom w szkole, żeby przepuszczał je w drzwiach, podawał płaszczyk. Niech od małego wie, że bycie dżentelmenem nie boli. Chwalmy za każde takie zachowanie (wszyscy mężczyźni to lubią, ci mali i Ci duzi bez wyjątku). Pokaż dziecku właściwą drogę, bo tylko od Ciebie zależy jakim człowiekiem się stanie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s