14 rzeczy, których możesz nauczyć się od dzieci

Mówi się, że rodzice są pierwszymi nauczycielami życia. Uczymy dzieci siadać, chodzić, pokazujemy otaczający świat.  Ale i One dają nam coś w zamian. Dzięki nim stajemy się lepsi. Dziś opowiem Wam czego nauczyły mnie Arbuziaki i jak dzięki nim zmieniło się moje życie…

  1. Radości życia. Bądźmy szczerzy, nikt nie jest tak pozytywnie zakręcony jak dzieciaki. Nawet w najgorszy dzień w roku potrafią sprawić, że zaczynamy się uśmiechać, bo jak tu być poważnym kiedy słyszy się takie oto rozmowy…

-Mamusiu z czego robi się cukier? -pyta Arbuziak

-Z buraków cukrowych.

-A czy burak to warzywo?

-Nooo… chyba tak.

-Tzn. że cukier jest zdrowy! Bo jest z buraka, a on jest warzywem, a warzywa mają duuuużo witamin 😀 To ja już zjem tę czekoladę, dobrze? 🙂

  1. Anty-materializmu. Pamiętacie, kiedy byliście dziećmi całym waszym światem i skarbami strzeżonymi w pudełku na dnie szafy były szare kamyczki, przywiezione z podróży, kilka szyszek i kolorowych guzików. Ci sami ludzie prześcigają się teraz o to, który z nich ma więcej na koncie i który jeździ bardziej wypasioną bryką. I choć nieraz mają miliony to nie potrafią się cieszyć z drobiazgów.
  2. Systematyczności i organizacji czasu. Oj gdybym nie organizowała i nie planowała dnia z Arbuziakami los mój byłby marny. Kiedyś miałam mnóstwo czasu, a jednak z wieloma rzeczami nie zdążałam. Teraz mimo natłoku obowiązków paradoksalnie mam na wszystko czas (no dobra na prawie wszystko;))
  3. Wybaczania. Dzieciaki na placu zabaw nieraz kłócą się o ulubioną zabawkę, płaczą krzyczą a nieraz nawet biją się o nią… a kolejnego dnia są najlepszymi przyjaciółmi ever.
  4. Cierpliwości. To moja pięta Achillesowa. Do niedawna, bo odkąd mam dzieci ćwiczę tę cechę codziennie i jest o niebo lepiej. Uwierzcie podnoszenie pierdyliard razy zabawki z podłogi, czy ubieranie zimą na dwór dwóch urwisów robi swoje.
  5. Tego, że poranki są takie piękne, a niebo o brzasku słońca jest magiczne.
  6. Zdrowego odżywiania. Kiedy nie miałam dzieci nie miałam mobilizacji do gotowania, jadłam „na szybko”, często fast-foody. Odkąd na świecie są Arbuziaki jem z nimi warzywa i mnóstwo owoców.
  7. Tego, że szynka z dżemem może być dobra. Nie próbowaliście? Najwyższa pora! )
  8. Dążenia do celu. Choć upór nie zawsze jest wskazany, to balans między moim dotychczasowym słomianym zapałem a upartością nie jest taki zły. Przynajmniej kończę wszystko co zaczęłam i nie zostawiam niezamkniętych spraw.
  9. Tego, że prysznic może trwać tylko…3 minuty.
  10. Otwartości na ludzi. Spacery, wizyty na placach zabaw to kontakty z nowymi ludźmi, nieraz bardzo ciekawymi mamami.
  11. Tego, że za każdym razem kiedy się upada trzeba się podnieść i iść dalej.
  12. Odpowiedzialności. I to nie tylko za siebie, ale przede wszystkim za nich.
  13. Szczerości. Dzieci zawsze mówią to co myślą, a są przy tym bardzo bezpośrednie, co nieraz rodzi i te zabawne sytuacje…

Marcinek nieraz w zadaniach szkolnych ma za zadanie narysować siebie, nas…ale umówmy się że rysowanie ludzi to nie jego mocna strona, tzn. tak myślałam do dziś…wchodzę do pokoju, a on mówi „Mamusiu, chodź Cię narysuje”. Siadam patrzę…piękne oczy, nawet paznokcie i usta pomalowane, buty na obcasie w ogóle szczegół pierwsza klasa, Picasso bez dwóch zdań. Zadowolona ze będę miała portret jak z obrazka patrzę a on rysuje mi na czole na swoim obrazku kreski…pytam ” co to??????” „Zmarszczki mamusiu….:)!”

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s