Wyścig szczurów? To nie dla mnie

Czy wiecie dlaczego zdecydowałam się że chcę mieszkać na wsi? Najważniejszym aspektem który o tym zdecydował było to że nie znoszę wyścigu szczurów. Zetknęłam się z tym zjawiskiem już w liceum. Spowodował, że zawsze chętna do nauki znienawidziłam ją do granic. Najgorsze jest to, że jest on wszechobecny. Nawet u mamuś, które spotykając się przechwalają się co krok, które dziecko jako pierwsze zaczęło ząbkować, siadło, stanęło, zaczęło pisać, czytać itp. Oczywiście osiągnięcia własnego dziecka są powodami do dumy, ale nie koniecznie do rywalizacji… Aby być pierwszym/lepszym/mądrzejszym posyłają maluchy na zajęcia dodatkowe. Gdyby to miało jakiś umiar to a i owszem, ale nie w sytuacji kiedy 6-latek po szkole ma czas aby zjeść obiad, po czym idzie na balet, basen, angielski, by w efekcie przez calutki tydzień nie mieć czasu na godzinę zabawy! Dzieci mają cudowną cechę, uczą się szybko, ale mają prawo się bawić, bo… są dziećmi. Dlatego ja mojemu dziecku odpuściłam te wszystkie atrakcje. Nie prę na siłę by umiało od razu mówić 5 językami, znało tabliczkę mnożenia w wieku lat 5, czy inne rzeczy na które nie ma ochoty, a które traktuję jak zwyczajną tresurę. I nie znaczy to że moje dziecko jest gorsze, że umie mniej niż rówieśnicy. Taki paradoks. Był taki czas, że Arbuziak nie znosił książek, kolorowanie było be, czytanie też, o pisaniu szlaczków nie wspomnę. Potem nastał czas kiedy powinien umieć liczebniki. Uczyłam go, powtarzaliśmy w kółko, widziałam że był tym znudzony, po prostu nie kręciło go to wcale. Zapominał po 10 minutach tego, czego się nauczył. I wtedy uświadomiłam sobie, że to bez sensu. Ja zdenerwowana tym, że nie mogę go nauczyć, on też bo matka męczy go czymś czego nie znosi.  I stres, bo powinien umieć, bo rówieśnicy już potrafią, a on nie. I wtedy odpuściłam, bo niby do czego mu się to teraz przyda i do czego ma doprowadzić? Że niby tylko dlatego ma je umieć tu i teraz natychmiast, bo podręczniki tak piszą? Dałam mu spokój, odpuściłam, przesterowałam myśli. Jako 5-latek miał pójść do zerówki, ale wiedziałam że to będzie falstart. Totalna klapa, bo jego energia nie pozwoli mu usiedzieć w miejscu. Nie był też gotowy emocjonalnie, zbyt mocno może przywiązany do mnie. Postanowiłam, że zostanie w domu, uczę go sama, w szkole pojawiamy się tylko na sprawdzanie czego się ze mną nauczył-po prostu realizujemy edukację domową. Dużo rozmawiamy, bawimy się, chodzimy na spacery. Pokazuję mu świat uczę wrażliwości, zarażam ciekawością. I wiecie co? Mamy luty, a on od września sam, zupełnie nieprzymuszony, traktując to jak przygodę nauczył się czytać! To był moment. Powiedziałam mu kiedyś, że jak pozna litery będzie mógł robić mi listy zakupów. I to był strzał w dziesiątkę. Potem poszło jak z płatka. On po prostu chciał się uczyć, jakby coś się w nim odblokowało, przyszedł odpowiedni czas, to zadziało się samo. Teraz jest przeszczęśliwy bo sam czyta o swoim ukochanym kosmosie. I choć nie zna niektórych bzdur, które wg szablonu umieć powinien, potrafi rozpoznać 40 flag różnych państw, wie jak powstał wszechświat, dlaczego gwiazdy świecą i z czego zbudowany jest księżyc. I najważniejsze dla mnie jest to, że nauczył się tego bo tego chciał, a nie dlatego, że zakompleksiona mama kazała mu chłonąć wiedzę na siłę, po to tylko by pochwalić się tym przed koleżankami. Rozwijam to co w danym momencie zaczyna w nim kiełkować. Nie uczę szablonowo. Jak chciał czytać, kupiłam grę z literkami, zabawą pokazywałam jak się uczyć (jak tak szybko nam się to udało kiedyś Wam napiszę), nie zmuszałam. Na liczebniki też przyszła pora, nauczył się ich nawet o tym nie wiedząc, bo chciał wiedzieć która godzina, w efekcie zna się na zegarku. Zmusiła go do tego ciekawość świata a nie ja. Daję mu wolność, po to by nie czuł się przymuszany, bo przymus może zgasić największą pasję. Poza tym na ślęczenie w ławce czy godzinami nad książką przyjdzie pora. A teraz poznajemy przyrodę chodząc całymi dniami na spacery, zbieramy kwiaty, robimy zielnik, fotografujemy motyle, oglądamy spadające gwiazdy i cieszymy się sobą.IMG_3197.JPGIMG_3207.JPG

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s