Skąd się biorą dzieci?

Kiedy w lipcu 2014 zobaczyłam dwie kreski na teście mojej radości nie było końca. Nigdy nie chciałam żeby Marcinek wychowywał się sam. On też, dojrzały jak na swój wiek, wówczas 4,5 latek marzył o rodzeństwie. Kiedy powiedziałam mu, że noszę w brzuchu dzidziusia, który wkrótce będzie z nami, zadał mi pytanie, które na pewnym etapie rozwoju zadaje chyba każde dziecko, a mimo to tak wielu z nas dorosłych ma problem z odpowiedzią.  Odpowiedź na tę niewiadomą, to jedno z pierwszych nieprawdziwych zdań, którymi rodzice częstują swoje dzieci (tak na marginesie, trochę to dziwne i niesprawiedliwe, bo potem oczekują od pociech żeby zawsze mówiły im prawdę, nie uważacie?)

Mamusiu a skąd właściwie biorą się dzieci?– zapytał Arbuziak z nieskrytą ciekawością i tym błyskiem w oczach, które jest mi dobrze znane. Był też ciekawy jak udało mi się go zjeść skoro siedzi w brzuchu, no i dlaczego go nie słychać, bo przecież noworodki głośno krzyczą.

Już od dawna wiedziałam, że nie ma sensu opowiadać mu bajek o bocianie przynoszącym niemowlę, albo maluszku znalezionym w kapuście. Nie zamierzałam go okłamywać. Nie rozumiem bowiem dlaczego tego typu tematy są tematami tabu… Prędzej, czy później (a znając szkolnych kolegów-obstawiam że „prędzej”) i tak dowiedziałby się, że to bzdura i miał wspaniały przykład- można mijać się z prawdą, skoro mama może to czemu nie on, logiczne prawda? Poza tym istnieje pewna prawidłowość, polegająca na tym, że im bardziej będziemy starali się jakikolwiek temat ominąć, tym bardziej będzie on dla dziecka ciekawy i jeśli na zadane pytanie nie uzyska odpowiedzi u nas, będzie jej szukać gdzie indziej- a nie wiem czy internet i koledzy są tu najlepszym źródłem tej tajemnej wiedzy. Postanowiłam, że opowiem mu wszystko językiem dziecka. Mówiłam o miłości dwojga ludzi, o bliskości i tym, że właśnie to, że rodzice tak mocno się kochają i przytulają sprawia, że „nasionko taty łączy się z jajeczkiem mamy” i w brzuszku zaczyna rosnąć dzidziuś, który na samym początku jest taki malutki , że nawet go nie widać, potem rośnie, a wraz z nim rośnie brzuch mamy i jak już jest wystarczająco duży i silny postanawia do nas wyjść. Miałam bliznę po pierwszej cc, dlatego powiedziałam, że tędy właśnie wyszedł on, a właściwie wyciągnął go pan doktor i właśnie z jego braciszkiem będzie tak samo. Można? Można.”Bez ściemy”- jak to mówią 🙂

W czasie ciąży dużo z nim rozmawiałam o tym, jak nasze życie się zmieni, pokazywałam filmy na temat rosnących w brzuchu dzieci, porównywałam jak duży w danym momencie jest braciszek, np. że teraz jest wielkości klocka lego , potem autka, a potem czegoś tam jeszcze. Tłumaczyłam, że taki dzidziuś będzie potrzebował dużo czasu, dlatego mama może mieć go dla niego troszkę mniej, ale zawsze będzie go kochać tak samo mocno. Podkreślałam, jak jest w tej całej sytuacji ważny, nawet imię dla Jaśka razem wybraliśmy. Nie chciałam by traktował go jak intruza, obcego, który zabrał mu mamę i tatę, pół pokoju, zabawki i wszystko inne. Myślę, że właśnie te rozmowy dużo dały, bo po porodzie choć bacznie to obserwowałam, nie zauważyłam aby choć przez chwilę Arbuziak był zazdrosny. Starałam się włączać go nad opiekę nad bratem. Chciałam, żeby czuł się ważny, dlatego prosiłam go aby wybrał którą koszulkę włożymy bratu, albo przyniósł mu pieluszkę. Tłumaczyłam, że choć taki mały i nie potrafi jeszcze tego okazać,  Jaś kocha właśnie jego najmocniej na świecie. Dziś jestem dumna z relacji jakie mają. Sama chciałabym mieć takiego starszego brata, jakim jest Marcinek. Wiadomo, czasem się na siebie złoszczą, gdy jeden pociągnie drugiego za włosy (a wtedy drugi krzyczy tak, że na drodze go słychać, a matka biegnąc z drugiego pokoju dostaje zawału i prawie przy tym siwieje), albo zabierze ulubione autko, ale kiedy Jasiowi dzieje się krzywda Marcinek jest przy nim pierwszy, a Jaś odwdzięcza mu się tym samym, bo kiedy budzi się rano pierwsze co robi to idzie i przytula się do brata. To co ich łączy jest bezcenne i piękne. A dzieci? No cóż, jak dobrze że nie biorą się z kapusty 😉

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s