Nosidło ergonomiczne Tula Baby vs. wisiadło

Arbuziaczek od początku uwielbiał być noszony, a ja nigdy nie umiałam i  nie chciałam mu tej bliskości odmówić. Wychodzę z założenia, że jeśli dziecko (w szczególności noworodek, dziecko kolkowe, ząbkujące,chore) domaga się bycia na rękach u rodzica, tzn. że tej bliskości potrzebuje. W końcu przez 9 miesięcy, będąc w brzuchu mamy nikt mu tego nie zabraniał. Zdążył się wiec przyzwyczaić, iż znajome kołysanie to coś co kojarzy mu się z bezpieczeństwem.

Na szczęście producenci artykułów dla niemowląt nie byli bierni w tym temacie- stworzyli chusty i nosidła (niestety również wisiadła, ale o tych zaraz opowiem). Przyznam, że chustonoszenie trochę mnie przeraziło, a konkretniej mówiąc sposób motania wydał mi się nader skomplikowany i czasochłonny. Doświadczeni mówią, że praktyka czyni mistrza jednak ostatecznie z chusty zrezygnowałam. Zakupiliśmy jednak nosidło ergonomiczne. Zanim do tego doszło przeszukałam chyba pół Internetu w poszukiwaniu tego jednego idealnego. Opisze Wam w skrócie co znalazłam:

  1. Istnieją nosidła ergonomiczne. Ich siedzisko jest szerokie, przez to nóżki dziecka są szeroko odwiedzione, maluch przyjmuje pozycję żabki, nóżki ma lekko zgięte w kolankach. Plecy przyjmują kształt litery C,podobnie jak w pozycji embrionalnej, podparcie jest miękkie, co nie wymusza nienaturalnej postawy. Najlepszymi opiniami cieszą się nosidła marki Tula, Manduca oraz Bondolino. Przeznaczone dla dzieci, które samodzielnie już siedzą, a na krótsze dystanse wraz ze specjalną wkładką również dla dzieci młodszych. Generalnie nosidła te nadają się dla maluszków o wadze 7-20 kg (z wkładką od 3,5 kg). Ich minusem jest jedynie dość wysoka cena w granicach około 500 zł.
  2. Niestety w ofercie sprzedażowej znaleźć bez problemu można też wszechobecne wisiadła, gdzie nóżki dziecka po prostu swobodnie zwisają, siedzisko to jedynie wąski pas, powoduje to dysplazję stawów biodrowych malucha. Nazywane też nosidłami twardymi-podparcie pleców wymusza nienaturalną pozycję, niezdrową dla kręgosłupa maluszka. Cały ciężar dziecka spoczywa na jego kroczku, a więc miejscu bardzo wrażliwym, co szczególnie niewygodne jest dla chłopców, nie mówiąc już o stronie zdrowotnej. Niektóre z nich mają nawet jakieś atesty, są „firmowe”, zachwalane przez sprzedawców, ale stanowisko ortopedów jasno mówi, że są naprawdę nie zdrowe, dlatego tych właśnie unikajmy. Myślę, że sporadyczne noszenie dziecka w wisiadle, nie zrobi mu krzywdy, w przypadku jednak dłuższych wypraw lepiej z zrezygnować z tego rozwiązania.

W naszym przypadku wybór padł na nosidło Tula Baby,nosidło ergonomiczne z regulowanymi szelkami- super rozwiązanie bo Arbuziaczka wygodnie noszę ja (a jestem dość szczupła i niewysoka) oraz wysoki  mąż. Nosidła te dostać można w bardzo wielu wersjach kolorystycznych. Używamy jej już od kilku miesięcy. Gdyby Jasiek ( który włożony do Tuli, praktycznie za każdym razem zasypia w niej w ciągu kilku minut i smacznie śpi dopóki głód go nie zbudzi) potrafił mówić, to zapewne były by to same słowa uznania.

IMG_4484.JPGJest on dzieckiem zupełnie nie-wózkowym, za to nosidło to dla niego to „ co tygryski lubią najbardziej”. Widać, że jest w niej zadowolony, jest mu wygodnie, najchętniej by z niej nie wychodził. Myślę, że bliskość jaką daje Tula dziecku z rodzicem jest tu kluczowa. Producenci doskonale dobrali materiał, który jest w 100% naturalny i przewiewny. Latem dziecko się w niej nie poci, a zimą jest mu ciepło. Przyznam, że zaskoczeniem jest dla mnie to, że bez względu na czas noszenia nie męczę się- siły ciężkości są tu tak cudownie rozłożone, że ciężaru zupełnie nie czuć.  Niekiedy, gdy Jaś śpi, zapominam, że w ogóle go noszę. Dodatkowym plusem nosidła jest to, że mam wolne ręce i mogę wtedy np. iść ze starszym synkiem na spacer ciągnąc jego sanki. Jeśli miałabym trochę pomarudzić, to szczególnie latem, kiedy nosi się cienkie t-shirty, na pasku, który przechodzi z tyłu, na dole pleców mogłaby być specjalna „otulinka”. Czasem, po dłuższym noszeniu pasek ten mnie trochę uwiera. Nie wiem, może coś takiego można dokupić.

Podsumowując, Tula sprawdza się u nas super. Dzięki niej pieszo mogliśmy latem przemierzać kilometry plaż nadbałtyckich, czego nie wyobrażam sobie np. ciągnąc ze sobą wózek. Zresztą sami zobaczcie…

IMG_4141.JPG

IMG_3456.JPG

IMG_4185.JPG

IMG_4149.JPG

A na koniec „żółwik” dla wszystkich 🙂

IMG_4209.JPG

Advertisements

One thought on “Nosidło ergonomiczne Tula Baby vs. wisiadło

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s