Priorytety- mój sposób na niezwariowanie

Z dziećmi całymi dniami jestem głównie sama. Odkąd zostałam mamą  przesterowałam swoje myśli tak, że najważniejsza dla mnie jest rodzina- opieka, zabawa z maluchami, sprawienie by byli szczęśliwi. Na drugim miejscu są moje potrzeby- dlaczego na drugim, a nie pierwszym? Ponieważ jak dzieci są zadowolone, szczęście dopada i mnie. Moimi potrzebami są też chwile odpoczynku, więc jak dzieci śpią, albo zajmuje się nimi tata, robię sobie czasem domowe spa, albo idę na zakupy, do koleżanki, albo po prostu odsypiam. Nie wynika to z mojego egoizmu, bo złośliwi powiedzą, że mogę wtedy np. umyć podłogę. Choć trochę  wypoczęta i zrelaksowana mama dostaje podwójnych sił. Każdy, dosłownie każdy mimo największej miłości do swoich pociech  potrzebuje chwili dla siebie, by zregenerować umysł i ciało, by zrestartować myśli, by najzwyczajniej w świecie odpocząć.  Dopiero na trzecim miejscu moich priorytetów jest ogarnięcie mieszkania… Nie znaczy to, że potykamy się o śmieci. Nie, ale rozrzucone po pokoju dzieci zabawki, bałaganem nie są, przynajmniej do wieczora, kiedy je wspólnie z Arbuziakami zbieramy. Gdybym miała się ich zbieraniem zajmować, za każdym razem kiedy lądują na dywanie, nie starczyło by mi czasu. Wystarczy cofnąć się pamięcią wstecz. Co pamiętacie z dzieciństwa? Nieskazitelnie czyste mieszkanie, szyby bez smug, wypastowaną podłogę, czy mamę/tatę bawiących się z Wami w piłkę, grających w gry, rysujących z Wami? Moim marzeniem jest aby moje dzieci zapamiętały mnie, jako mamę która poświęciła im maksymalnie dużo uwagi, która robiła z nimi babki z piasku, biegała boso po trawie bawiąc się w berka i piekąc pachnące ciasteczka. Arbuziaki, za kilka lat nie zwrócą nawet uwagi na to że obiad nie był czterodaniowy, a była np. tylko zupa, nie będą też pamiętać lekko zakurzonej półki. Moja doba trwa tylko 24 godziny, tylko raz jest mi dane przeżywanie dzieciństwa moich dzieci i nie chcę tego czasu marnować na rzeczy mniej ważne. Jeśli z czymś nie nadążam, nie mam do siebie o to pretensji. Czasami przez pół dnia tańczymy z Arbuziakami, malujemy farbami, czy idziemy na długi spacer. Nie wyobrażam nawet sobie, że miałabym np. posadzić  dzieci przed telewizorem, po to by co dzień czyścić całymi dniami podłogi, albo nie skorzystać z pięknej słonecznej pogody, by polerować szyby… Jeśli zlew jest pusty, obiad ugotowany a dzieci oprane tzn. że wszystko jest ok., a na większe porządki  jest czas w jednym wyznaczonym do tego dniu tygodnia. Oczywiście w miarę możliwości uczę porządku też starszego Arbuziaka, młodszy jest na razie na to za mały i mamy zasadę, że np. razem zbieramy zabawki , którymi się bawiliśmy, razem nakrywamy do stołu i razem ścielimy łóżko. Ale wszystko w granicach zdrowego rozsądku, bo najważniejsze to zachować złoty środek i ustalić sobie priorytety i kierować się nimi bez względu na innych, bo zawsze znajdzie się ktoś kto ten system skrytykuje, ale nie to jest najważniejsze, a to że doceniają mnie własne dzieci, że widzę uśmiechy na ich buziach i to że kiedyś będziemy mieli najwspanialsze wspomnienia.

Koszulka i trampki: Next

Spodnie: Zara

Full Cap: H&M

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s